Lech i Brodala w krzyżowym ogniu pytań

Starosta Piotr Lech oskarżony jest o dwukrotne poświadczenie nieprawdy w referencjach, które w sierpniu 2008 r. podpisał powiatowej spółce “Dromil”. Spółka rozpoczęła działalność kilka miesięcy wcześniej. Dokument przygotował ówczesny prezes spółki Jarosław Brodala, który oprócz pomocnictwa w poświadczeniu nieprawdy ma też kilka innych zarzutów dotyczących wykorzystywania nieprawdziwych referencji do startu w przetargach. Pierwsza rozprawa, która miała się odbyć 14 lipca, nie doszła do skutku, gdyż nie stawiła się na nią prokurator Agnieszka Kawalec. Tym razem w sądzie
stawili się wszyscy wezwani oprócz jednego świadka, księgowej “Dromilu” Jolanty Pilipy. Mimo wniosku mec. Wrzesińskiego, obrońcy starosty, by pominąć zeznania nieobecnego świadka i zakończyć rozprawę oraz podobnego wniosku oskarżonego Jarosława Brodali, który motywował go faktem zbliżających się wyborów samorządowych, w których zarówno on, jak i starosta chcą wystartować, sędzia Paulina Krzemińska wyznaczyła kolejny termin rozprawy na 27 października. Zanim to jednak nastąpiło, w trakcie 5-godzinnej rozprawy sąd wysłuchał wyjaśnień oskarżonych oraz zeznań świadków – Piotra Zajiczka, wicestarosty Piotra Oskwarka, kierownika Wydziału Drogowego w milickim starostwie Henryka Włodarczaka, kierownika robót w spółce “Dromil” Barbary Lempach oraz byłego kierownika Zarządu Dróg Powiatowych Urszuli Kowalczyk.

Wyjaśnienia starosty

Piotr Lech wyjaśnił, że w 2008 r. Jarosław Brodala zwrócił się do niego o wystawienie spółce referencji, by ta mogła je dołączyć do oferty w przetargu. Starosta działając w oparciu o uchwałę Rady Powiatu oraz opinię prawną, według której “Dromil”, jako następca prawny Zarządu Drogowego, wszedł w jego prawa i obowiązki, wyraził zgodę na podpisanie tych referencji. W opinii P. Lecha wiedza J. Brodali i pracowników, oraz archiwa, którymi dysponowali, pozwalały na przygotowanie rzetelnych referencji. Lech jedynie zapytał Brodalę, czy dokument jest rzetelny, uzyskał potwierdzenie i go podpisał. W trakcie wyjaśnień zaznaczył, że w swojej trwającej blisko 3,5 roku kadencji podpisał kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset takich referencji i zawsze korzystał z pomocy pracowników merytorycznych, nigdy nie sporządzał ich sam. Lech nie pamiętał dosłownego brzmienia referencji dla “Dromilu”, ale był pewny, że gdyby mógł je skonfrontować, zarzuty prokuratorskie wobec jego osoby nie miałyby miejsca. Wydaje mu się bowiem, że podstawowy zarzut, zapis iż to Zarząd Drogowy był bezpośrednim wykonawcą robót w referencjach, nie miał miejsca. Na pytanie sądu, kto fizycznie konstruował referencje, Lech odpowiedział, że nie ma takiej wiedzy. Dokument przyniósł mu Brodala i z nim się kontaktował. Na pytanie sądu, czy była merytoryczna weryfikacja dokumentu, stwierdził, że nie, jedyną weryfikacją była rozmowa z prezesem, a opinia prawna mówiła, że “Dromil” wstępując w prawa i obowiązki ZD był w wielu zakresach jego kontynuatorem. Na pytanie sądu, kto w powiecie wykonywał roboty drogowe w czasie, gdy funkcjonował jeszcze Zarząd Drogowy, starosta stwierdził, że zawsze ZD w różnym zakresie. Było tam 5 lub 6 etatów pracowniczych, ale część robót bez wątpienia było zlecanych i zamawianych. Na pytanie sądu, kto fizycznie wykonywał takie roboty, jak np. przebudowa nawierzchni drogi, starosta stwierdził, że był to czas, gdy jeszcze nie był starostą, ale w jego opinii mógł to wykonywać ZD, bo posiadał remonter do łatania dziur i nawierzchni. Prace bardziej skomplikowane wykonywały firmy zewnętrzne. Starosta nie miał pojęcia przez kogo mogła być wykonana przebudowa nawierzchni drogi Żeleźniki - Grabownica, wykazana w referencjach. O tym, że referencje są błędne dowiedział się od prezesa Brodali chyba pod koniec sierpnia 2008 r. Przyznał, że fizycznie podpisał dwa dokumenty - na pewno pierwszy w sierpniu i następny po skorygowaniu błędów.

Prokurator pyta

Na pytanie prokurator Agnieszki Kawalec czy prosił Brodalę o przedstawienie dokumentów źródłowych i czy weryfikował treść referencji, starosta odparł, że nie ma pragmatyki sprawdzania jednego urzędnika przez drugiego w urzędzie, którym kieruje. Powtórzył jeszcze raz, że w sprawie referencji otrzymał opinię prawną od kancelarii prawnej obsługującej starostwo. - Czy jednym z przedstawicieli tej kancelarii jest broniący pana mec. Wrzesiński? - dopytywała prokurator. - Tak, pan mecenas Wrzesiński jest przedstawicielem tej kancelarii.

Prokurator: - Czy pan wie, kto wykonał przebudowę drogi 1448D Żeleźniki – Grabownica.
Starosta: - Nie wiem, kto wykonał to fizycznie na zlecenie starostwa powiatowego.
Prokurator: - A budowa chodników w Słącznie i Sułowie. Kto to wykonał?
Starosta: - ZPD na zlecenie starostwa powiatowego, ale nie wiem, kto fizycznie.
Prokurator: - Prace zostały przeprowadzone w całości zgodnie z dokumentacją techniczną. Jak pan mógł to podpisać, skoro nie widział pan tej dokumentacji.
Starosta: - Nie mam żadnej możliwości weryfikacji merytorycznej dokumentacji i pracowników.
Sąd: - Kto zajmował się bieżącym utrzymaniem dróg w latach 2003 – 2007?
Starosta: - ZDP bezpośrednio i pośrednio poprzez zlecenia.
Sąd: - Skoro pan miał wiedzę o większości zlecanych prac, dlaczego pan podpisał dokument, w którym napisano, że ZPD był bezpośrednim wykonawcą?
Starosta: - Nie znam takiego dokumentu
Sąd: - Czyli, gdyby tam było napisane, że bezpośrednio, nie podpisałby pan?
Starosta: - Na pewno bym to wyjaśniał
Obrońca: - Czy miał pan chociaż cień wątpliwości, podpisując referencje?
Starosta: - Nie. Opierałem się na opinii prawnej oraz zaufaniu, jakie miałem i mam do pana Brodali.

Na pytanie, jaka bazą sprzętową dysponował ZPD w latach 2003 – 2005, które to lata zostały wykazane w referencjach,
starosta odparł, iż z jego wiedzy wynika, że posiadał sprzęt niezbędny do wykonywania przypisanych mu zadań. Nie ma wiedzy, czy posiadał sprzęt umożliwiający wykonanie przebudowy drogi czy chodników, gdyż nie wie, jaki sprzęt jest do tego potrzebny.

Wyjaśnienia Brodali

Jarosław Brodala wyjaśnił, że referencje przygotował w oparciu o pracowników, ale zapamiętał nazwisko jedynie Barbary Lempach. Podkreślił, że nigdy nie twierdził, iż ZPD wykonał wykazane w referencjach prace bezpośrednio, tylko w formie przetargów, a referencje dają tylko złudne wrażenie, że ZPD był bezpośrednim wykonawcą. Pierwszy raz o błędnych referencjach dowiedział się telefonicznie od redaktora Panoramy Milickiej, a potem przeczytał w gazecie negatywny artykuł odnośnie tych referencji. Błąd tkwił w stwierdzeniu, że prace zostały wykonane po wygranych przetargach, a było to niemożliwe, gdyż prace zostały wykonane na zlecenie starostwa. Wówczas wystąpił do kancelarii prawnej, która obsługuje do tej pory spółkę “Dromil”(ta sama kancelaria obsługuje też starostwo powiatowe, przyp. red.) o opinię prawną. Wynikało z niej jasno, że “Dromil” przejmuje majątek oraz wchodzi w prawa i obowiązki Zarządu Drogowego. To wyjaśnienie wysłał do Urzędu Miasta i Gminy Prusice, gdzie “Dromil”wygrał przetarg na prace drogowe. Postanowił też nie tylko wykreślić zły zapis, ale w ogóle zmienić treść referencji, by nie były one źle odczytywane. Przygotowując drugie referencje posługiwał się dokumentami finansowymi, mówiącymi o stanie kont na koniec od 2003 do 2007 roku. Dokumenty wydrukowała mu Jolanta Pilipa, księgowa spółki. Na pytanie sądu, czy nie było prostszej drogi, Brodala stwierdził, że nie było.

W krzyżowym ogniu pytań...

Sąd: - Ile referencji pan przygotował i ile przedłożył do podpisu staroście?
Brodala: - 2 dokumenty w sierpniu
Sąd: - Czy w dokumencie przedłożonym do podpisu staroście była data?
Brodala: - Nie pamiętam, datę 18 sierpnia mogłem dopisać sam
Sąd: - Jak było z referencjami, gdzie jest data 31 sierpnia?
Brodala: - Oryginał prawdopodobnie nie miał daty, mogłem ją dopisać na kserokopii
Sąd: - Czy na pierwszych referencjach wpisał pan tylko jedną datę? 18 sierpnia?
Brodala: - Przez pomyłkę mogłem wpisać inne
Sąd: - Mamy tu ten sam dokument z datą 31 sierpnia. Nie wiedział pan jeszcze wówczas o błędach?
Brodala: - Wtedy prawdopodobnie nie wiedziałem
Sąd: - Co pan zrobił z oryginałem?
Brodala: - Był u nas w biurze, ale po tym, jak sie dowiedziałem, że jest wadliwy, to albo go gdzieś wpiąłem, albo zniszczyłem.

Na pytanie prokurator, kiedy korzystał z wydruków, Brodala stwierdził, że zarówno przy pierwszych, jak i drugich referencjach. Na pytanie mec. Wrzesińskiego, czy wcześniej przygotowywał już referencje, odparł, że nigdy. Były to pierwsze referencje, jakie przygotował i wzorował się na innych takich dokumentach zamieszczonych w Internecie.

Prokurator: - Czy sprawdzał pan, że droga Żeleźniki – Grabownica jest przebudowana?
Brodala: - Nie. Powiedziała mi o tym Barbara Lempach
Prokurator: - Dlaczego nie sprawdził pan, czy były wybudowane chodniki?
Brodala: - Wpisałem je bez sprawdzenia z dokumentacją, ale zostały zrobione
Prokurator: - Czy przed przygotowaniem pierwszych referencji informował pan starostę, że je przygotowuje?
Brodala: - Trudno mi sięgnąć pamięcią
Prokurator: - Kto rozmawiał ze starostą na temat dokumentów? Czy starosta znał ich treść?
Brodala: - Nie pamiętam
Prokurator: - Czy sprzęt, jakim dysponował ZD był wystarczający do wykonania przebudowy drogi?
Brodala: - Nie był

Zeznają świadkowie

Jako pierwszy zeznawał radny powiatowy Piotr Zajiczek, który we wrześniu 2008 r. powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z referencjami Dromilu”. Jak zeznał, skserowany dokument referencji został mu przez
kogoś podrzucony. Wcześniej słyszał o perturbacjach przy jednym z przetargów w Prusicach, który wygrała spółka “Dromil”, a który to przetarg został następnie oprotestowany przez inną firmę biorącą w nim udział. Gdy stał się posiadaczem kserokopii referencji, stwierdził od razu, że zawierają one niekoniecznie prawdziwe sformułowania. Osobiście sprawdził w terenie i stwierdził, że część prac wymienionych w referencjach nie była zrobiona w ogóle. Więcej szczegółów nie pamiętał. Na pytanie starosty Lecha, w jaki sposób spółka miała wypełnić wymóg referencji przy pozyskiwaniu zamówień publicznych, Zajiczek stwierdził: - Nie mogła. Po prostu nie mogła spełnić tego wymogu. Na kolejne pytanie starosty, jak zatem według niego spółka mogła przystąpić do przetargu, Zajiczek odparł: - Jeżeli były wymagane referencje, nie mogła. Mecenas Wrzesiński zauważył, że Zajiczek zeznał, iż spółka nie ma prawa powoływać sie na ZD, tymczasem w uchwale Rady Powiatu zapisano, że wchodzi ona w prawa i przejmuje majątek po ZD. Świadek podkreślił jednak, że to inna sprawa. - Referencje określają “Dromil” jako wykonawcę robót, a ZD nie miał doświadczenia w takim zakresie. Jeżeli wykonywał, to zatrudniał wykonawców i podwykonawców do wykonania określonej drogi. W referencjach jest napisane, że to wykonała spółka “Dromil”. Tego, czy ona jest spadkobiercą ZD i można wszystko przenieść na nią nie wiem, nie jestem prawnikiem – odpowiedział Zajiczek. Pytanie do świadka miał też Jarosław Brodala, który odczytał mu fragment referencji i zapytał, w którym miejscu jest tam napisane, że “Dromil” jest wykonawcą. - Droga nie ma tej długości, jaka jest wskazana w referencjach, a część robót w ogóle nie została zrobiona – odparł Zajiczek. - Dlaczego pan twierdził, że “Dromil” był bezpośrednim wykonawcą? - dopytywał nadal Brodala. - Nie twierdziłem – odparł Zajiczek. Kolejny świadek Henryk Włodarczak niewiele wiedział o sprawie referencji. Nie znał ich treści, ani nie wiedział, kto je przygotowywał. Nie przypominał sobie także żadnych rozmów na temat referencji z Brodalą. Jak stwierdził, mógł z nim omawiać jedynie jakieś inwestycje. Brodala nigdy nie zwracał się do niego o pomoc przy referencjach bądź o wydanie jakiegoś dokumentu. Włodarczak nie miał też żadnej wiedzy, czy Brodala zwracał się o taką pomoc do innych pracowników. Referencji nie widziała też na oczy Barbara Lempach, kolejny świadek w sprawie. Brodala nie zasięgał u niej żadnych informacji. Przyznała jednak, że miał on dostęp do dokumentacji, bo zanim powstał “Dromil” pracował on w Zarządzie Drogowym. Lempach przyznała również, że jako kierownik robót obwoziła go czasem po terenie i pokazywała wykonane inwestycje. - Pani Basiu, czy bylem dobrym pracodawcą? - zapytał nieoczekiwanie Brodala. - Tak – przyznała Lempach. Wicestarosta Piotr Oskwarek, który zeznawał tuż po niej stwierdził, że był zaskoczony sformułowaniem, że “Dromil” wykonał roboty jako bezpośredni wykonawca. W referencjach było sformułowanie “zrealizował”, a między określeniem “realizacja” a “wykonawstwo bezpośrednie” jest różnica. Na pytanie sądu, czy dokument referencji był wiarygodny Oskwarek stwierdził, że nie był w stanie tego określić. Nie wpadło mu w oczy nic, co by było niezrealizowane, a on już nie pamięta, co działo się w II kadencji. Nic mu się nie rzuciło w oczy. Przyznał, że też z racji funkcji podpisuje różne referencje i nigdy nie przygotowuje ich samodzielnie. Zawsze robią to pracownicy starostwa, a on tylko pyta, czy dokument został dobrze przygotowany i zgodnie z prawem. Ostatni świadek Urszula Kowalczyk nie wiedziała nic w sprawie referencji. Przyznała jedynie, że przebudowa drogi Żeleźniki – Grabownica prawdopodobnie została zlecona, gdyż w tamtym czasie ZD nie dysponował odpowiednim sprzętem do tego rodzaju prac.

 
milicz.pl