Taniej za ścieki w gminie Milicz

logo_pgkdbOd 1 listopada mieszkańcy gminy Milicz będą płacić mniej za ścieki. Stawka za jeden metr sześcienny ścieków dla gospodarstw indywidualnych, wraz z gminną dopłatą, wynosić będzie 4,96 zł, natomiast stawka dla przedsiębiorców i instytucji 6,30 zł brutto. Nową taryfę opłat za ścieki 11 października przedłożył burmistrzowi nowo powołany prezes spółki PGK "Dolina Baryczy" Zbigniew Węgrzyn.

Poprzedni prezes spółki Władysław Szydełko przedstawił burmistrzowi stawkę za ścieki w wysokości 8,34 zł brutto za jeden metr sześcienny. Miała ona obowiązywać od 1 listopada tego roku. Gdyby weszła w życie, mieszkańcy z uwzględnieniem gminnej dopłaty, płaciliby za jeden metr sześcienny ścieków 5,58 zł brutto. Nowy prezes spółki Zbigniew Węgrzyn skalkulował jednak cenę ścieków na nowo i przedstawił burmistrzowi stawkę niższą o 92 gr brutto. Zgodnie z nowymi taryfami, po odjęciu gminnej dopłaty, która wynosi 33 procent stawki, mieszkańcy będą zatem płacić 4,96 zł brutto za jeden metr sześcienny ścieków. Mniej, bo 6,30 zł brutto, zapłacą również przedsiębiorcy i instytucje, którym gmina dopłaca 15 procent stawki. Jak powiedział nam prezes Węgrzyn obniżenie stawek za ścieki było możliwe dzięki oszczędnościom, jakie podjął w firmie. Jednymi z najistotniejszych jest rezygnacja z zatrudnienia w spółce technologa i wiceprezesa, co było planowane przez poprzedniego prezesa i ujęte przez niego w kalkulacji taryf. - Zatrudnienie technologa nie jest po prostu konieczne na tym etapie inwestycji. To zadanie, póki co, muszą wypełnić wykonawcy. Jeśli natomiast chodzi o stanowisko wiceprezesa, to jest przecież w spółce kierownik zarządzający projektem, którym jest pani
Ada Szlachetka. Myślę, że we dwoje damy radę, by odpowiednio nadzorować inwestycję – mówi prezes. Jak dodaje, ograniczone zostało również przyjmowanie nowych pracowników i obcięto etaty (oczywiście za zgodą), pracownicom, które obecnie przebywają na urlopach macierzyńskich. Do pracy wrócą na ½ etatu. Ponadto prezes szuka również oszczędności na innych płaszczyznach funkcjonowania spółki, m.in. poprzez przetargowe szukanie tańszych dostawców energii czy rezygnowanie z niektórych usług. Jak podkreśla Węgrzyn, największą bolączką jest tak naprawdę zbyt mała ilość dostawców ścieków, która w gminie Milicz wynosi jedynie ok. 25 procent. Nie wiadomo, a raczej można domniemywać, co dzieje się z ogromną ilością ścieków z przydomowych szamb. Najczęściej ścieki są z nich wywożone dopiero wtedy, gdy szambo niemal pęka w szwach i są to prawdziwe, jak określa prezes, "bomby" dla oczyszczalni, która
przerabiając gęstą maź po prostu sie dławi. - Ich właściciele denerwują się, że gmina cofnęła dopłaty do wywożonych przez nich ścieków. W mojej opinii przywrócenie dopłat jest możliwe, ale tylko po spełnieniu koniecznych warunków – stwierdza Węgrzyn. Tymi warunkami ma być szczelne szambo oraz wykazanie się przez jego właściciela rachunkami na wywóz ścieków w ilości co najmniej 75 – 80 procent wartości pobranej wody. - Wtedy kwestię dopłat można bardzo poważnie rozważyć - podkreśla prezes.

 
milicz.pl